Jesteś tutaj

Organizowanie spływów kajakowych, wypożyczalnia kajaków, spływ rzeką, spływy Mazury

Spływy własne, organizowane niezależnie od zamówień klientów. Zapraszamy!

 

W tym roku (2022) wybieramy się na rzekę Łebę.

Termin 15-19.06

Rzeka: Łeba, górny i środkowy bieg, ok. 75 km, lub mniej jeśli będzie ciężko.

Miejscami trudna, szybka, płytka i kamienista. Miejscami uciążliwa, sporo przeszkód. Mimo to nawet pozątkujący dadzą radę - będziemy sobie pomagać, spływamy niewielkie odcinki dzienne.

Proszę chętnych o kontakt i rezerwację sprzętu. 

Koszty do ustalenia indywidualnego, wypożyczenie jak w cenniku, koszty dowozu dzielimy na wszystkich uczestników, dojazd własny. Zgłoszenia jak zawsze - telefon lub mail.

 

Króciutka relacja ze spływu Łebą górną.

Łeba okazała się ładną rzeką, ale spływ dość trudny… Po prostu wody było zbyt mało i stąd więcej chodzenia niż pływania. Swoje dołożyły bobry, zwalając mnóstwo drzew, a czasem tworząc prawdziwe tamy (choć to akurat nie było uciążliwe, a fajne). Płynący na jedynkach nie mieli aż tyle powodów do narzekań – zresztą generalnie, jak ktoś słusznie zauważył „percepcja tej rzeki zależała od zanurzenia”. Przebiegi zatem były więcej niż skromne, stąd tylko Łeba górna, do Tłuczewa. 2-3 duże przenoski przy pstrągarniach. Polecam rzekę na tym odcinku, ale raczej przy wyższym stanie wody. Bardzo malownicza, zmienna i ciekawa. Miała tylko jedną wadę – woda nie jest czysta, a miejscami wręcz potrafi zaśmierdzieć. I to jednak przy wyższej wodzie może być mniej zauważalne. Noclegów pełno, zwykle po 5-10 minutach znajdowaliśmy ładne miejsce, choć większość nie w lesie, a nadbrzeżnych łąkach. Generalnie wszyscy wrócili zadowoleni, choć wielka w tym zasługa dobrej pogody. Na środkową Łebę zapewne się jeszcze wybierzemy. A z górnej filmik: https://youtu.be/IdZmjiK7gdg. Pozdrawiam!

 

W roku 2021 zamierzamy popłynąć rzeką Pilawą na Pomorzu.

Termin 2-7.06

Rzeka: Pilawa, może z kawałkiem Gwdy, ok. 90 km (wariant maksymalny).

Podobno bardzo łatwa a urokliwa, woda czysta, sporo jeziorek w górnym biegu, mało przenosek. Płyniemy bez pośpiechu.

Proszę chętnych o kontakt i rezerwację sprzętu, pewnie jak zwykle zabraknie akurat tych pożądanych modeli - więc kto pierwszy ten lepszy.

Koszty wypożyczenia jak w cenniku, dojazd do ustalenia.

 

Spływ Pilawą (2-7 czerwca 2021) - krótka relacja

Pogoda była piękna prawie przez cały czas, co bardzo przełożyło się na nastroje - spływ wydał się wyjątkwo ładny i przyjemny. Woda w rzeczce (bo prawie do końca była to płytka - ale nie za płytka!, tak na granicy, niewielka rzeka) bardzo przejrzysta aż do Szwecji - potem niestety zanieczyszczona. Ponieważ ton na tym spływie nadawali bardzo młodzi (9 osób poniżej 12 lat) na postojach dominowały gry, radosna kąpiele, zabawy. Czasem ćwiczenia wiosłowania. Noclegi bardzo różne - na polu z plażą nad jeziorem, na niesamowicie dzikiej wyspie, nad krystalicznym odcinkiem rzecznym... W naprawdę pięknych lasach. Wszędzie komfortowo dla sporej grupy (20 osób), z dobrymi miejcami na długie siedzenie przy ognisku.

Pilawa w tym odcinku przepływa wiele ciekawych, dość różnych jezior, co powoduje ogromną róznorodnośc otoczenia, ale też wiekszy wysiłek, bo prąd nie pomaga. Nie wiem czy więcej nie było pływania po jeziorach niż rzece. Część tych jezior jest zaporowa, stąd przenoski na tamach (jeden jaz dość wysoki). Niestety wszystkie zapory są raczej niespływalne, a przenoski czasem niekomfortowe, choć niedługie. Wózek niestety na nich niewiele pomoże, lepiej przenosić w kilka osób. Innych przeszkód, jak zwalone drzewa, prawie nie ma, niskich mostków itp. wcale. Za to jest kilka przepustów rurowych, fajnych do spłyniecia.

Słowem, spływ bardzo rekreacyjny, rzeka naprawdę urokliwa, spotyka sięniewielu innych spływowiczów. Choć dzięki licznym jeziorom poziom wody jest dość stabilny, to trzeba uważać by nie trafić na niski (np. późne lato, susza) bo wiele odcinków może być zbyt płytkich. Generalnie rzeka do szczerego polecenia. Smutne, że już całkiem rzeczny i też niebrzydki odcinek w dół od Szwecji jest brudny i śmierdzący.

 

Pandemiczna Krutynia 2020

W 2020 roku spływaliśmy Krutynią od Jeziora Gielądzkiego do Zgonu. Rzeka niewielka i w zasadzie na krótkich odcinkach między licznymi i sporymi jeziorami. Dzięki pandemii w miarę pusto (ale w normalnym czasie musi być tu naprawdę gęsto) i nie mieliśmy problemu z noclegami. Jednak większość dobrych miejsc to płatne pola (za to z podstawową przyjazną infrastrukturą). Wyjątkiem - i to pięknym, przyjaznym i oferującym niezrównaną kąpiel, plażę i inne dogodności - byla Wyspa Miłości na jeziorze (chyba Białym), bezpłatna i niemal dzika. Jedynym problemem było paliwo na ognisko, trzeba było popłynąć do lasu na brzegu jeziora by je przywieźć. Jak przystało na rzekę tak turystyczną niemal nie ma przeszkód, choć jestkilka przenosek. Pogoda niestety była słaba, choć bez deszczu, to dość dużo zachmurzenia, wiatry i niezbyt ciepło. Tym niemniej spływ udany i wielu osobom podobał się bardzo. Taka niezbyt wymagająca, prowadząca głównie przez jeziora, zagospodarowana trasa do nieśpiesznego płynięcia.

 

Plan spływów własnych na rok 2017 jest w przybliżeniu taki:

  1. Boże Ciało, czyli 13-18 czerwca - Dubisa, (Litwa, prawy dopływ Niemna poniżej Kowna) - krótka relacja poniżej.
  2. Letni: pierwsza połowa sierpnia: Skarlanka.

Proszę o zgłaszanie się - więcej informacji będę mógł podać jak będzie wiadomo ile jest chętnych osób i bliżej terminu spływu.

Także, jeśli nie masz pewności, czy chcesz płynąć, za mało wiesz - pytaj, może rozwieję wątpliwości.

 

Spływ Dubisą (13-18 czerwca 2017) - relacja

Rzeka okazała się piękna, czysta i całkowicie bez przenosek. Kilka kamienistych progów po dawnych młynach było doskonałym urozmaiceniem, ale trudności nie sprawiły. Także miejsc noclegowych i pięknie przygotowanych (a w zasadzie pustych) pól namiotowych jest tam zadziwiająco dużo (choć oczywiście akurat tych, na które liczyliśmy płynąc w deszczu, nie było). No, właśnie - pogoda... Czerwcowe ostre słońce i bezchmurne niebo zachęcały do kąpieli w czyściutkiej wodzie i przyczyniały sie do aż za mocnej opalenizny - tak do około godziny 16.00. Potem (codziennie) burza i mniejsza lub większa ulewa przez kilka godzin. Późnym wieczorem przejaśnienie i noc już pogodna - zatem dało się wszystko wysuszyć i rano ruszać w dobrych nastrojach.

Niestety, przy takim, nienajwyższym, stanie wody rzeka nie jest zbyt bystra. Ma niewiele odcinków troszkę szybszych, ale w większości płynie się głównie siłą własnych rąk, bo prąd jest niemal niewyczuwalny. Jednak piękne, otwarte brzegi, naturalność rzeki (w zasadzie nie ma nad nią większych miejscowości, a i tych mniejszych niewiele) i późnowiosenna przyroda (lato przychodzi tam kilka tygodni później niż w centralnej Polsce) powodowały, że powolność płynięcia stawała się naturalna, a nieco większy wysiłek nie przeszkadzał.

Na mnie osobiście ogromne wrażenie zrobił Niemen (do którego Dubisa uchodzi) – nie tylko nieco dziki, o naturalnych pięknych, brzegach, ale też jednocześnie majestatyczny w swej wielkości (chyba niewiele mniejszy od dolnej Wisły). Z silnym prądem, przybrzeżną roślinnością, licznymi plażami i zadziwiająco czystą wodą. To rzeka niewątpliwie warta by nią kiedyś spłynąć.

A zatem, Dubisę wraz z kilkudziesięcioma kilometrami Niemna poniżej jej ujścia mogę gorąco polecić – a zwłaszcza w początkach czerwca, gdy przyroda jest najbujniejsza, a ludzi jeszcze niewielu.

 

Skarlanka - prawdziwej rzeczki okazało się, że jest 300 m, od tamy Brodzkiej do ujścia. To raczej system połącznych pięknych, niewielkich, czystych jezior. Trudny był, bo płytki i zamulony tylko pierwszy fragment z jeziora Łąkorz na Partęczyny, potem to już bez trudu - ale po stojącej wodzie. Szczególnie polecam popłynąć w odnogę na jezioro Ciche. Naprawdę jest ciche i daje wypocząć, zresztą większość jezior ma tu wodę czystą i roślinność piękną. Mętny jest fragment "rzeczki" przed zaporą w środkowym biegu, ale za to czuliśmy się jak w dzikiej Amazonii. Generalnie - spływ super i nie męczący, godny polecenia.

 

Poprzednie spływy:

2016: górny Dunajec (od Wróblówki do zbiornika Rożnowskiego, z pominięciem Czorsztyńskiego-Sromowieckiego)
2015: Uła-Mereczanka (Litwa)
2014: górna Pilca do Przedborza, Wieprza
2013: Wda Młynki-Żur
2012: Tanew, Ogre (Łotwa)
2011: Brda do Woziwody, Wda do Młynków
2010: Venta (Łotwa, od Litwy), Marózka
2009: dolna Drwęca, Gauja (Łotwa, całość)
2008: górna Słupia, Łupawa, górna Drwęca
2007: Gołdapa, Łyna, Wałsza, Pasłęka od Wałszy do ujścia
2006: Wel, Pasłęka od Isąga do ujścia Wałszy, środkowa Drwęca
Przed 2006: Pisa, Narew od ujścia Biebrzy, Jeziora Mazurskie, Białawka-Wyszka, Czarna Hańcza, Biebrza z Nettą i Kanał Augustowski, Wisła od Warszawy do Szkarpawy, Kanał Elbląski, Świder (dolny bieg), Bug (od Małkini do Modlina), Sapina od Kruklina, Krutynia od Ukty.

O wszystkie te rzeki można (czasem trzeba) nas pytać, choć oczywiście im dawniej płynęliśmy, tym informacje mniej aktualne. Kilka rzek płynęliśmy ponownie lub kilka razy (tu zapisanetylko pierwsze przepłynięcie), wiemy jak bardzo mogą się zmienić.

Czekamy też na propozycje tras-rzek na których warto zorganizować spływ.

Pozdrawiamy!

 

 

 

Theme by Danetsoft and Danang Probo Sayekti inspired by Maksimer